Naszyjnik dla księcia który uratował Cartiera

Od czasu do czasu zaglądamy w kufry z biżuterią rozmaitym postaciom historycznym. Ich zawartość czasem wiele mówi o właścicielu błyskotek. Opowiedzieliśmy o perle Napoleona, o perle trzech królowych, naszyjniku, który doprowadził do upadku dynastii Bourbonów we Francji. Wszystkie te drogocenne błyskotki miały jeden wspólny mianownik: nosiły je kobiety. Różne były drogi ich powstania, czasem zamawiali je królowie, czasem powstawały jako efekt nieporozumienia, ale zawsze trafiały do kobiet. Dziś opowiemy o naszyjniku, który przebija to wszystko wartością i przepychem, uratował firmę Cartier od upadku, a został zamówiony przez mężczyznę. Dla siebie. 

Jest rok 1998...

Do jednego z londyńskich antykwariatów trafia niejaki Eric Nussbaum, gemmolog, współpracownik firmy Cartier - specjalista od drogich kamieni i zdobień wykorzystywanych w sztuce jubilerskiej. W ramach swoich obowiązków szuka biżuterii rzadkiej, nawet zniszczonej, byle z ładnymi kamieniami. Taka praca. Tamtego dnia w oczy nie rzuciły mu się jednak kamienie. A platynowy łańcuch z pustymi częściowo kasetkami po kamieniach. Nussbaum nie wierzył własnym oczom. Trzymał w rękach jeden z najdroższych klejnotów na świecie, jakie zostały stworzone ręką ludzką.

Jest rok 1928 i książę na białym koniu wkracza do Paryża

Francuskie domu jubilerskie Boucheron i Cartier z niepokojem przyglądały się swoim księgom, gdzie notowano coraz mniejsze wpływy. Nie wróżyło to niczego dobrego. Taka cisza przed burzą. Nikt wówczas nie spodziewał się, że rok później wybuchnie Wielki Kryzys, który odmieni oblicze światowej gospodarki i wielu ludzi doprowadzi do śmierci. Również głodowej. Jednak wróćmy do roku 1928. Wtedy do paryskiego Boucherona wkroczył pewien bogaty Hindus, za którym służba niosła sześć pokaźnych kufrów. Człowiekiem tym był Maharadża Bhupinder Singh, władca indyjskiego księstwa Patiala, zapalony kolekcjoner wszystkiego co piękne i drogie – luksusowych samochodów, koni, obrazów, zegarków i kobiet. Jednak jego największa miłością były drogie kamienie i biżuteria. Podczas tej wizyty był uprzejmy zamówić łącznie 149 sztuk biżuterii z wykorzystaniem zawartości kufrów: rubinów, szafirów, pereł, szmaragdów, topazów, diamentów. Boucheron jeszcze wtedy nie wiedział, że to zamówienie pozwoli przetrwać jego firmie w czasach wyjątkowo trudnych dla producentów dóbr luksusowych.

W tym samym czasie maharadża odwiedził również firmę Cartier – legendarnego producenta biżuterii dla królów, książąt(jeśli ktoś potrzebuje nowej korony, lub stara mu się popsuła, to to jest dobry adres) i wszelkiej maści krezusów. U Cartiera zamówił naszyjnik ceremonialny, którego główną ozdobę ma stanowić 234 karatowy diament De Beers – siódmy z największych diamentów na świecie, otoczony 2 930 mniejszymi diamentami o łącznej masie 1000 karatów – a wszystkie oprawione w platynę.

Po trzech latach pracy francuskich jubilerów światło dzienne ujrzał najdoskonalszy naszyjnik, jaki powstał na przestrzeni XIX i XX wieku. Niektórzy twierdzą, że najpiękniejszy w historii. Firma Cartier wystąpiła z prośbą do księcia, by móc wystawić naszyjnik na widok publiczny zanim zostanie on przetransportowany do Indii. Książę oczywiście zgodził się, a piękno naszyjnika wzbudziło zachwyt w najwyższych sferach, żywo zainteresowanych nowinkami świata jubilerskiego.

Książę z bajki

Kim był mężczyzna noszący najdroższy klejnot w historii ostatnich dwustu lat? Oprócz tego, że księciem, był również wielkim patriotą kochającym swój kraj. Wprowadzał reformy społeczne, budował świątynie, fundował szkoły – w tym pierwszą wojskową akademię dla Hindusów – co niekoniecznie podobało się Brytyjczykom. Maharadża Bhupinder Singh przewodził wszystkim hinduskim książętom, reprezentował Indie na forum międzynarodowym i był nieformalnym ambasadorem swojego kraju na wszystkich dworach, na których bywał. Był szanowany przez Brytyjczyków, kochali go jego poddani, kochali go producenci dóbr luksusowych, bo z kolei on kochał wszystko, co luksusowe. Był wielokrotnie żonaty, nikt nie był w stanie policzyć jego konkubin ani dzieci.

Bhupinder Singh z Patiali, rok 1911

 

Indyjskie losy naszyjnika

Naszyjnik określano jako ceremonialny, więc maharadża Patiali oraz jego syn zakładali go wyłącznie na oficjalne uroczystości. Ostatnie zdjęcie Maharadży Yadavinder Singh w opisywanym naszyjniku wykonano w roku 1946. Rok później dla Księstwa Patiali nastały ciężkie czasy. By rodzina i księstwo przetrwało, koniecznym okazało się stopniowe wyprzedawanie kamieni z naszyjnika. Jako ostatni został sprzedany platynowy łańcuch, na którym umocowano diamenty. Naszyjnik zniknął z Indii i kart historii na 50 lat. Do roku 1998 i wizyty Erica Nussbauma w pewnym londyńskim antykwariacie.

Powrót na salony

Firma Cartier odkupiła od antykwariatu to, co zostało z naszyjnika i przez cztery lata jubilerzy robili wszystko, żeby przywrócić mu dawny blask. Diamenty maharadży zastąpiono kamieniami syntetycznymi, jednak nie wpłynęło to na urodę całego klejnotu. W którymkolwiek salonie Cartier nie byłby wystawiany, budzi podziw i zachwyt oglądających.

Karolina Łucja Białke

 

foto: pinterest, wikipedia, 

źródła:

weddingsutra.com

www.cartier.com

Katherine Prior "Maharajas Jewels", 2000

Pozostałe teksty z cyklu Strefa Historii w Indiach są tu:

http://strefahistorii.pl/article/6507-phoolan-devi-kobieta-nikt-kobieta-zemsta

 

Chcesz być na bieząco z informacjami ze świata historii? Jesteśmy na facebooku polnocnej.tv. Szukaj nas na Twitterze oraz wyślij nam maila. 

Tagi: