Z Cyganerii do Pruszcza czyli Wspólny Krajobraz Eugeniusza Dzierzenckiego

Dom Wiedemanna w Pruszczu Gdańskim otwiera nowy rok wystawą prac znanego marynisty, Eugeniusza Dzierzenckiego. Tym razem, w nieco innym,  prywatnym wydaniu. Wystawa nosi nieco zaskakujący tytuł „Wspólny Krajobraz” a prezentowane, nastrojowe obrazy, należały przez lata do samego artysty, otaczając go w jego domu. Przedstawiają zaś to, co widział z okna, zarejestrował na spacerach, albo podczas wycieczek na Kaszuby, czy w góry.

„Wspólny krajobraz” to hołd złożony twórczości Dzierzenckiego, którego dorobek w dziejach malarstwa I połowy XX w. niejednokrotnie bywał pomijany. Dziś już tak nie jest, a jego prace z roku na tok zyskują aukcyjnym. Wystawa, składająca się z 25 dzieł, należących niegdyś do rodziny artysty, to de facto historia otaczającego nas, wspólnego piękna. Urodzony w Warszawie, już w okresie międzywojennym, zainteresował się morzem, nad które przyjechał w 1935 roku.. Przez cztery kolejne lata, wraz z małżonką i córką, każde wakacje spędzał na Półwyspie Helskim a jego malarstwo zdominowała tematyka morska. Zaraz po wojnie przyjechał na Wybrzeże. W 1945 roku znalazł się w gronie założycielskim Związku Polskich Artystów Plastyków, Okręg Gdański. Rok później, wraz z innymi artystami związanymi z tematyką morską, w tym Marianem Mokwą, Antonim Suchankiem i Franciszkiem Szwochem, utworzył w gdyńskiej kawiarni Cyganeria, Grupę Polskich Marynistów Plastyków, której został skarbnikiem. Wkrótce malarstwo marynistyczne, ze względu na ważną rolę morza w ówczesnej gospodarce PRL, obecne było na wszystkich ważnych wystawach tamtego okresu. Dla artysty był to okres wytężonej pracy. Skupiał się wówczas nie tylko na morzu. W jego twórczości odnajdujemy huty i kopalnie, a na wystawie w Pruszczu Gdańskim można będzie zobaczyć namalowany w Sopocie, monumentalny olejny obraz „Pokój Zwycięży” z 1950 roku, będący alegorią nowego ładu społecznego. Paradoksalnie to właśnie ten okres twórczości pozwolił mu wzmocnić postrzeganie swoich prac. Po 1956 roku, mimo otwarcia się naszego kraju na światową – często dotąd zakazaną – sztukę, dołączył do konserwatywnej grupy malarzy realistów, kontynuując przez kolejne lata swoją misję upowszechniania ważnej, społeczno – gospodarczej roli wybrzeża. Ale … nie tylko.

Dzierzencki lubił malować także to co go otacza. Ten w pewien sposób prywatny i swobodny nurt jego twórczości z latami robi się coraz bardziej interesujący. Składa się bowiem z 25 prac ukazujących Sopot, Oliwę, Jelitkowo, Kaszuby czy górskie miejscowości wypoczynkowe, jakimi były kilkadziesiąt lat temu. Przed czasem poważnych przemian infrastrukturalno – krajobrazowych, jakie rozpoczęła dekada gierka i które trwają do dzisiaj. Prezentowany na naszej wystawie szczególny zbiór prac z najbliższego otoczenia artysty przywołuje tradycyjny i spójny, niezależnie od podziałów administracyjnych, krajobraz kulturowy miejscowości zarówno wybrzeża Zatoki Gdańskiej, jak całego Pomorza, który – tam gdzie to jest możliwe, warty jest zachowania. Tak jak ma to miejsce na przykład na ulicy Wojska Polskiego w Pruszczu Gdańskim.

(SDA, RED – oprac. Bartosz Gondek)

Chcesz być na bieząco z informacjami ze świata historii? Jesteśmy na facebooku polnocnej.tv. Szukaj nas na Twitterze oraz wyślij nam maila. 

Tagi: